Jak na rynku aptecznym mają się dermokosmetyki?

Jak na rynku aptecznym mają się dermokosmetyki?

Opublikowany

Dermokosmetyki rosną w siłę. Według firmy badawczej PRM, ich sprzedaż będzie rosła o 6% rocznie i w 2021 r. sięgnie 1,9 mld zł. Przez chwilę co prawda wisiało nad nimi widmo wycofania z aptek, ale pomysł ten finalnie nie wszedł w życie. Kolejni producenci korzystają z okazji i próbują znaleźć dla siebie miejsce w tym obszarze.

W ubiegłym roku Polacy kupili około 61 mln opakowań dermokosmetyków za 1,3 mld zł. Aptekarze korzystają na tym trendzie, ponieważ są to produkty wysokomarżowe. Jednak producenci coraz częściej przechylają się w stronę prób rozszerzenia dystrybucji dermokosmetyków na sklepy drogeryjno-kosmetyczne. Wszystko ze względu na kurczące się miejsce na półkach aptecznych i rosnącą konkurencję. 

Obroty aptek urosły w ubiegłym roku o 6,2 proc. wartościowo i 3 proc. wolumenowo, a sprzedaż w tym kanale dermokosmetyków zwiększyła się aż o 12,3 proc. wartościowo i 13,9 proc. wolumenowo. To ogromny skok — w ostatnich dwóch latach kategoria rosła o 2-3 proc. rocznie. Nie powinno więc dziwić, że pojawiają się kolejni producenci i nowe linie dermokosmetyków.

Jarosław Frąckowiak, wiceprezes PEX PharmaSequence (dawniej PharmaExpert)

Wśród największych marek jest stabilnie

Przetasowania były i będą, nie ma jednak dużych zmian. To rynek, na którym jest ciasno, jest wiele marek o ugruntowanej pozycji, ale dynamika zachęca kolejnych graczy. Wiele zależy od ich oczekiwań — dla mniejszej firmy to wciąż bardzo atrakcyjny segment, duży gracz oczekuje dużego kawałka tortu, którego zdobycie jest już raczej nierealne.

Henryk Orfinger, prezes Dr Ireny Eris

Większa konkurencja, niższe ceny

Wraz ze wzrostem liczby produktów spadają ceny. Pojawiają się również tańsze marki, bardziej dostępne dla konsumentów, co dodatkowo nakręca ruch. Jednocześnie zwiększa się liczba aptek oferujących tę kategorię. Inwestują w dodatkowe miejsce — wydzielają specjalne strefy samoobsługowe itp. Mimo spadku cen, średnio o 1,4 proc. na opakowaniu, to wciąż wysoko marżowa kategoria. Przeciętny narzut na lekach refundowanych wynosi 18 proc., a na kosmetykach — 36-40 proc.

Jarosław Frąckowiak, wiceprezes PEX PharmaSequence (dawniej PharmaExpert)

Źródło: Puls Biznesu

Kopiuj tekst

Udostępnij

Powiązane artykuły
Pora zakończyć zamieszanie z dyżurami

temu

Farmaceuci nie kryją oburzenia. Są zmęczeni nocnymi, niedzielnymi i świątecznymi dyżurami narzuconymi przez powiaty i sprzeciwiają się uchwałom określającym harmonogram pracy aptek na kolejny rok.
Niebezpieczny switch

temu

W ostatnich miesiącach kilkanaście preparatów dostępnych wcześniej na receptę zmieniło kategorię dostępności i można je już kupić bez ordynacji lekarskiej. Decyzję w sprawach tych leków podjął prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Środków Biobójczych (UPRL), który– zgodnie z prawem –może zmienić kategorię dostępności nawet w przypadku negatywnej rekomendacji Komisji ds.Produktów Leczniczych. Dlatego tym bardziej farmaceuci powinni uświadamiać pacjentom ryzyko, jakie wiąże się z przyjmowaniem niektórych leków bezordynacji lekarskiej.
Nie ma recept, nie ma refundacji

temu

Przez niemal siedem lat toczyła się przed sądem sprawa, którą pewna apteka wniosła przeciwko Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Domagała się uznania za nieistniejące jego zaleceń pokontrolnych. Stawka była ogromna– sięgała niemal 1,2 mln zł, bo zwrotu takiej kwoty żądał Fundusz. Wyrok, zważywszy na fakt, że apteka nie przedstawiła do kontroli 7389 recept, nie może dziwić – Sąd Okręgowy w Siedlcach oddalił jej powództwo.
Czy musisz przesyłać skany recept do hurtowni?

temu

Brak jest podstaw, by pracownik hurtowni weryfikował decyzję profesjonalisty, odpowiedzialnego za prowadzenie apteki.

Nowy wykaz leków w obrocie pozaaptecznym – są zastrzeżenia

Ministerstwo Zdrowia zaprezentowało projekt rozporządzenia nowelizującego rozporządzenie z 2010 roku w sprawie kryteriów klasyfikacji produktów leczniczych dopuszczonych do obrotu pozaaptecznego.