Prawo farmaceutyczne – konsekwencje nowelizacji

Prawo farmaceutyczne – konsekwencje nowelizacji

Opublikowany

Opinie właścicieli sieci aptecznychi zrzeszających ich organizacji, a także wielu zwykłych Polaków o niedawnej nowelizacji Prawa farmaceutycznego (zwanej apteką dlaaptekarza) były w większości nieprzychylne. Tylko farmaceuci i niektórzy obserwatorzy rynku zapewniali, że po jej wejściu w życie pacjenci nie odczują żadnych niekorzystnych zmian. Kto miał rację?

Nowelizacja weszła w życie w drugiej dekadzie czerwca. Dwa miesiące wcześniej firma
Kantar Millward Brown na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (który opowiedział się zdecydowanie przeciwko nowelizacji) przeprowadziła badania opinii publicznej, sondując nastroje społeczeństwa w tej sprawie. Ustaliła, że 62 proc. Polaków uważa, że ceny leków
nierefundowanych wzrosną. Najbardziej przekonane, że taka będzie konsekwencja wejścia w życie nowelizacji, były osoby w wieku 35-45 lat (69 proc.) i młodsze, w wieku 25-34 lata (70 proc.) oraz osoby z wykształceniem wyższym (72 proc.). Grupa wiekowa powyżej 60 lat (43 proc.) obawiała się natomiast ograniczeń w związku z wprowadzeniem kryterium geograficznego.
Z drugiej strony – aż jedna piąta badanych była przekonana, że regulacja poprawi dostęp do leków, jak to było zapisane w założeniach do ustawy.
Choć wcześniej nowelizacja rodziła ogromne emocje, to w maju, gdy podpisał ją prezydent, nie wzbudzała już większego zainteresowania. W czerwcu, gdy weszła w życie, media poprzestały w zasadzie jedynie na przypomnieniu, że nowe apteki będą mogli otwierać tylko farmaceuci, że będą mogli posiadać maksymalnie cztery apteki oraz że wprowadzone zostały kryteria geograficzne i demograficzne ograniczające możliwość otwarcia nowej apteki w dowolnym miejscu, na przykład drzwi w drzwi z inną apteką.

POSZUKIWANIE LUK

Natychmiast pojawiły się pytania o ewentualne luki w nowych przepisach. Trudno się tym pytaniom dziwić, ponieważ jakość stanowionego w Polsce prawa często jest niska, czego konsekwencją są właśnie luki prawne. Środowisko farmaceutyczne przekonało się o tym dotkliwie, gdy wraz z jedną z nowelizacji przepisów zdepenalizowano wcześniejszy nielegalny wywóz deficytowych leków za granicę w ramach odwróconego łańcucha dystrybucji. Parlamentarzyści zarzekali się, że nie taki był ich cel, w rozmowach z mediami nie kryli zdumienia, że takie są skutki ustanowionego przez nich prawa... Fakt pozostał jednak faktem.
Poszukiwania luk, które mogłyby powstać wskutek nowelizacji Prawa farmaceutycznego, na szczęście nie przyniosły takich rezultatów. Eksperci skupili się w zasadzie na jednej tylko kwestii – uznali, że po zmianach w Prawie farmaceutycznym wciąż można kupić aptekę, przejmując udziały w spółce kapitałowej, do której apteka ta należy. Taka możliwość istnieje jednak wyłącznie dla tych, którzy nie są wielkimi graczami na rynku – na przykład gdy sprzedający jest
udziałowcem w niewielkiej spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, zaś nabywcą jest także niewielki podmiot (jego właściciel lub udziałowcy nie muszą być farmaceutami). Jak tłumaczył
w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Dominik Jędrzejko, adwokat, partner w kancelarii Kaszubiak Jędrzejko Adwokaci, znaczenie ma tu fakt, że zmiana w strukturze udziałów lub akcji w spółce
kapitałowej nie wpływa w żaden sposób na treść zezwolenia, a co za tym idzie nie wymaga wniosku o jego zmianę, bo właścicielem apteki pozostaje ta sama spółka, na którą wydane zostało zezwolenie. Świadomi tego farmaceuci w okresie poprzedzającym wejście w życie zmian w przepisach reorganizowali swoją działalność. Właśnie dzięki temu wciąż mogą zbyć aptekę na rzecz innego podmiotu niebędącego własnością farmaceuty bądź farmaceutów. Umożliwia to przejęcie rodzinnego biznesu przez dzieci farmaceutów, pomimo że nie mają one farmaceutycznego wykształcenia.

SIECI NIE KUPIĄ?

Jednocześnie eksperci podkreślali, że nabywać aptek w ten sposób nie będą mogły duże sieci apteczne. Powoływali się na art. 99 ust. 3 Prawa farmaceutycznego, który mówi, że zezwolenia
na prowadzenie apteki nie wydaje się, jeśli podmiot ubiegający się o nie prowadzi już na terenie województwa więcej niż 1 proc. aptek ogólnodostępnych lub jeśli czynią to podmioty przez niego kontrolowane. W opinii Pawła Trzcińskiego, rzecznika Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, firma, która przekroczyła określony prawem limit, kupując aptekę, musiałaby się liczyć z cofnięciem zezwolenia. Taki zakup pozbawiony byłby więc sensu.
Jak można wywnioskować z doniesień mediów, sieci, chcąc zapewnić sobie możliwość zwiększenia liczby aptek w przyszłości, wybrały więc raczej nie tę drogę. Przede wszystkim przed wejściem w życie ustawy składały wnioski o wydanie zezwolenia na prowadzenie apteki w przysłowiowej dziurze w ziemi, a więc między innymi w takich miejscach, które jeszcze nie istnieją. Starały się też kupować apteki działające w formie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółek jawnych czy udziały w takich spółkach.
Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, potwierdza, że według jego rozeznania na rozpatrzenie czeka obecnie około 1200 wniosków o wydanie zezwolenia na prowadzenie nowych aptek. Od razu zastrzega jednak, że część tych wniosków dotyczy indywidualnych aptek i ma związek z reorganizacją ich działalności.
Nie oznacza to, że samorząd aptekarski uważnie nie śledzi wniosków o wydanie zezwolenia na prowadzenie apteki w nieistniejących obiektach. Śląska Izba Aptekarska poinstruowała na swojej stronie farmaceutów, jak powinni postąpić w przypadku podejrzeń, że występują nieprawidłowości przy otwieraniu nowych aptek. Zamieściła też wzór pisma, jakie mogą w związku z tym wysłać do prokuratury, inspekcji farmaceutycznej i izby aptekarskiej.

GRATULACJE Z EUROPY

Z kolei Naczelna Rada Aptekarska upubliczniła list Jūratė Švarcaitė, sekretarza generalnego Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej (PGEU), czyli stowarzyszenia reprezentującego środowisko aptekarzy ze wspólnotowego rynku farmaceutycznego, którego członkami są stowarzyszenia i organizacje zawodowe aptekarzy z 31 państw europejskich (w związku
z czym PGEU reprezentuje ponad 400 tysięcy aptekarzy). Jest to list gratulacyjny złożony na ręce prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Elżbiety Piotrowskiej- -Rutkowskiej. Gratulacje dotyczą nowelizacji Prawa farmaceutycznego, która w opinii PGEU dostosowuje polskie przepisy do europejskiego standardu prawnego, zgodnie z którym wykonywanie zawodu aptekarza podlega rygorystycznym regulacjom, a kryteria własności i (lub) zakładania placówek aptecznych mają zastosowanie do ogromnej większości aptek w Europie. Sekretarz PGEU przypomina, że regulacje dotyczące prowadzenia i zakładania aptek zostały uznane za właściwe do realizacji celów w obszarze zdrowia publicznego w orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zgodnie z tym orzeczeniem zarezerwowanie prawa własności aptek dla aptekarzy stanowi gwarancję ich całkowitej niezależności od względów czysto komercyjnych. Ograniczenia terytorialne – podkreśla sekretarz PGEU – w tym kryteria demograficzne i geograficzne, pomagają zapewnić właściwy zasięg dostępności usług aptecznych.

CENY SPADAJĄ, CENY ROSNĄ

Nie sprawdziły się wizje podwyżek cen leków refundowanych, które miały być skutkiem wejścia w życie nowelizacji Prawa farmaceutycznego. – Proszę sobie przypomnieć, jak przeciwnicy tej zmiany podkreślali, że będzie ona niekorzystna dla pacjentów, bo ceny leków w aptekach indywidualnych wzrosną, a i tak są już znacznie wyższe niż w aptekach sieciowych, nawet o dwadzieścia, trzydzieści procent – zauważa Marek Tomków, wiceprezes NRA. – Potem mówili już o dwunastu procentach, ale wciąż podkreślali, że ceny będą rosnąć, bo indywidualni aptekarze będą wykorzystywać sytuację, oczywiście ze szkodą dla pacjentów. Badania rynku pokazują zupełnie inną tendencję. Z danych, którymi dysponujemy, wynika, że od wielu miesięcy to sieciowe apteki podnoszą ceny, podczas gdy indywidualne obniżają je. Dla grupy pięćdziesięciu popularnych produktów OTC różnica między aptekami sieciowymi i indywidualnymi wynosi dziś więc jedynie trzy procent, a tendencja do obniżania cen przez apteki indywidualne oraz do ich podnoszenia przez sieciowe nie słabnie. Nie mam wątpliwości, że powtórzenie takiego badania na większej grupie produktów mogłoby dowieść, że ceny produktów OTC we wszystkich aptekach są zbliżone. Potwierdzają to badania PEX PharmaSequence z czerwca tego roku. Wynika z nich, że marże apteczne wzrosły w tym miesiącu w stosunku do marż z czerwca 2016 roku zaledwie o 0,01 procent

KROKODYLE ŁZY

Organizacje skupiające część największych sieci aptecznych próbowały przekonać, że nowelizacja Prawa farmaceutycznego natychmiast negatywnie odbiła się na farmaceutach. Powielali przy tym jeden przykład – apteki Galenica z Poznania.
Apteka ta mieściła się w obiekcie należącym do Izby Administracji Skarbowej – pomieszczenia, w których działała, były od Izby podnajmowane. Gdy umowa wynajmu wygasła, Izba jej nie odnowiła. W miejscu zajmowanym do tej pory przez aptekę znaleźć się mają (lub już się znalazły) biura urzędników. W tekstach, które na ten temat ukazywały się latem, powtarzano chętnie hasło, że tak oto rewolucja pożera swoje dzieci – farmaceutka prowadząca poznańską aptekę miała być zwolenniczką nowelizacji ustawy, a – dowodzono – to właśnie nowelizacja pozbawiła ją apteki. W lipcowych tekstach pojawiło się nazwisko farmaceutki, ale brakowało jej wypowiedzi, cytowane były natomiast słowa przedstawicieli Lewiatana i PharmaNETU. Ubolewali oni nad zaistniałą sytuacją.
– Nowelizacja z problemem wygaśnięcia umowy farmaceutki nie miała związku – wyjaśnia natomiast Marek Tomków. – Farmaceutka postanowiła dalej nie inwestować, a musiałaby to zrobić, gdyby chciała, by jej apteka działała w innymi miejscu, nawet gdzieś w pobliżu. Jeśli zechce, właśnie teraz może jednak zainwestować i kupić jakąś aptekę, a wiele aptek jest w Poznaniu do sprzedania – zarówno indywidualnych, jak i sieciowych. Teraz może taką decyzję podjąć z nadzieją, że tuż obok nie otworzy się kolejna apteka, co szybko mogłoby zniweczyć jej plany. Farmaceutka nigdy nie twierdziła w związku z tym, że czuje się pokrzywdzona przez wejście nowelizacji w życie, ma żal jedynie do urzędników, którzy nie odnowili z nią umowy. Krokodyle łzy wylewane przez przedstawicieli organizacji zrzeszających przedsiębiorców nad tą apteką są więc pomyłką. Tym większą, że nie wylewają ich nad innymi zamykanymi indywidualnymi aptekami, a każdego dnia zamykają się co najmniej dwie takie apteki. Nie wylewali ich ani nad zamknięciem najstarszej apteki w Toruniu, ani nad czterema tysiącami innych aptek, które w ostatnich latach zostały zamknięte. Nie robią tego, bo bankructwo wielu z tych aptek ma związek z przekraczaniem przez niektóre sieci limitu liczby aptek.
Autor: Małgorzata Grosman

Udostępnij

Marihuana w aptekach

Już pod koniec października – zgodnie z prawem – farmaceuci będą mogli wytwarzać leki recepturowe na bazie konopi indyjskich. Wynika to z nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych z 7 lipca 2017 r., podpisanej przez prezydenta i opublikowanej już w Dzienniku Ustaw.