W chorym ciele zdrowy duch?

W chorym ciele zdrowy duch?

Opublikowany

Silną wolę odzyskania choć części utraconej sprawności mają ludzie młodzi, dla których wizja zniedołężnienia po przebytych urazach jest nie do przyjęcia.

Ta przewrotność w tytule nie jest wszak zjawiskiem rzadkim. Wielu chorych doświadcza silnego wzmocnienia hartu swego ducha w obliczu toczącej się choroby ciała. Jednak równie wielu z nich zostaje przez ów hart opuszczona. Nie tylko w społeczeństwie, ale także w gremiach naukowych przez wieki zakorzenione było przekonanie, że pozytywne nastawienie, myślenie i wola walki chorego z chorobą sprzyjają lepszym efektom terapii. Istotnie tak może być. Jednak dotyczyć to będzie zawsze schorzeń, których rokowanie co do życia i wyzdrowienia jest raczej dobre.

PALIWO NAPĘDZAJĄCE MOTOR

Wielką rolę w procesie leczenia odgrywa twardy charakter chorego, gdy dotyczy to leczenia rehabilitacyjnego po wszelkiego rodzaju urazach. Częściej tę silną wolę odzyskania choć części utraconej sprawności mają ludzie młodzi, dla których wizja zniedołężnienia po przebytych urazach jest nie do przyjęcia. Silna chęć chociażby powrotu do uprawiania ulubionej dyscypliny sportowej jest paliwem napędzającym motor regularnych ćwiczeń. Sam jestem tego niezbitym przykładem. Po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego podczas uprawiania ukochanego narciarstwa przeszedłem operacyjną rekonstrukcję tej ważnej struktury stawu kolanowego. Gdyby nie miłość do nart, z pewnością nie odnalazłbym w sobie tyle sił, by regularnie przez przeszło 12 miesięcy codziennie rehabilitować staw kolanowy, zagryzając wargi z bólu.

MOTYWACJA DO WALKI

Ten sam mechanizm towarzyszy wszystkim ludziom bardzo aktywnym fizycznie jeszcze przed urazem, którego doznali. W tym aspekcie można mówić, że pozytywne nastawienie chorego do leczenia jest najlepszym asystentem prowadzonej rehabilitacji. Taki rekonwalescent chętnie wykonuje zalecone ćwiczenia. Nie trzeba go do leczenia zmuszać. W dość szybkim czasie (w zależności od stopnia pierwotnej pourazowej destrukcji organizmu) uzyskuje doskonałe efekty, niedostępne dla osób, które nie mają sił do walki lub którym brakuje do tej walki motywacji. Tę wolę walki widać szczególnie u ludzi, których życie przed urazem było naznaczone pokonywaniem wielu trudności. Teraz w obliczu kalectwa dadzą z siebie wszystko i jeszcze trochę, by móc chodzić lub samodzielnie się ubrać. W chwili gdy piszę te słowa, słynny polski żużlowiec pokonuje siebie podczas leczenia rehabilitacyjnego po ciężkim urazie kręgosłupa piersiowego. Dla wielu staje się on przykładem, że można powrócić do życia nawet po najcięższym urazie.

Jednak nie zawsze pozytywne nastawienie chorego w trakcie leczenia choroby jest wystarczające, by z tą chorobą wygrać  Dotyczy to przede wszystkim chorych z zaawansowanym procesem nowotworowym, którego bieg nie może być odwrócony. Opublikowane ostatnio badania dowiodły jasno, że raka nie można zwalczyć dobrym nastawieniem do leczenia. Takie postawienie sprawy wywołało w środowisku naukowym niemałą falę kontrowersji. Do tej pory panowało powszechne, intuicyjne przekonanie, że właściwe nastawienie do terapii onkologicznej może chorobę nowotworową spowolnić, zmniejszyć prawdopodobieństwo przerzutów, a tym samym wydłużyć życie chorego. Jednak jednoznacznie udowodniono, że ewentualnego progresu procesu nowotworowego nie można powstrzymać bądź opóźnić pozytywnym myśleniem wspierającym terapię onkologiczną. Budzący się w chorym ciele zdrowy duch w przypadku nowotworów nie ma znaczenia prognostycznego.

ZDROWY DUCH MOŻE WIELE

Jednak mimo przytoczonych wyników badań opartych na dowodach myślę, że istnieje jeszcze coś nieuchwytnego, będącego bardziej impresją niż dowodem naukowym. To obserwacja chorych w codziennej praktyce lekarskiej. Czynię to już 32 rok z rzędu. Wielokrotnie przez te lata przyglądałem się chorym, u których była widoczna trudna do zdefiniowania tzw. „chęć życia”. Ich siła w pokonywaniu trudów rehabilitacji, chęć robienia jeszcze czegoś więcej niż od nich oczekiwano zdumiewały i jednocześnie budziły podziw. Przeważnie dotyczyło to chorych, których choroby nie powinny kończyć się śmiercią lub głębokim kalectwem. Rezultaty leczenia takich osób sprawiały wrażenie lepszych niż rezultaty leczenia tych, którym depresja odebrała możliwość aktywnej walki. Zatem zdrowy duch może pokonać chore ciało tylko wtedy, gdy na końcu choroby nie stoi śmierć. Lekarze w asyście „zdrowego ducha” będącego synonimem pozytywnie nastawionego do leczenia chorego mogą próbować przywrócić mu zdrowie. Śmierci nie pokonają nigdy.
autor: dr n. med. Maciej Świtoński chirurg, autor telewizyjnych programów medycznych

Udostępnij

Sto dni „apteki dla aptekarza”

Po stu dniach od wejścia w życie nowelizacji Prawa farmaceutycznego, potocznie nazywanej„apteką dla aptekarza”, pojawiło się wiele skrajnie różnych opinii o zmianach, które wprowadziła. Farmaceuci mówią o możliwości otwarcia 300-400 nowych aptek, stabilności cen leków i uspokojeniu rynku.Przeciwnicy zmian – o najbardziej przeregulowanym i restrykcyjnym modelu rynku aptecznego, o zabetonowaniu rynku aptek, spadku liczby aptek i wzroście cen leków.