Sto dni „apteki dla aptekarza”

Sto dni „apteki dla aptekarza”

Opublikowany

Po stu dniach od wejścia w życie nowelizacji Prawa farmaceutycznego, potocznie nazywanej„apteką dla aptekarza”, pojawiło się wiele skrajnie różnych opinii o zmianach, które wprowadziła. Farmaceuci mówią o możliwości otwarcia 300-400 nowych aptek, stabilności cen leków i uspokojeniu rynku.Przeciwnicy zmian – o najbardziej przeregulowanym i restrykcyjnym modelu rynku aptecznego, o zabetonowaniu rynku aptek, spadku liczby aptek i wzroście cen leków.

Zacznijmy od danych przygotowanych przez firmę PEX PharmaSequence. Podała ona, że w sierpniu liczba aptek przekroczyła 15 tys. – z czego 6 tys. należało do 400 sieci aptecznych (posiadających 5 aptek lub więcej) mających ponad 50-procentowy udział w obrocie na rynku aptecznym. Z ustaleń PEX PharmaSequence wynika też, że średni miesięczny obrót statystycznej polskiej apteki wyniósł w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku 184 tys. zł, przy czym przeciętna apteka sieciowa miała niemal dwukrotnie większy przychód niż apteka indywidualna. Miała też znacznie więcej pacjentów – średnio w miesiącu aptekę sieciową odwiedzało ponad 5000 osób, natomiast aptekę indywidualną niespełna 2800 osób. Statystycznie każdą aptekę w Polsce odwiedzało miesięcznie 3650 pacjentów.

ROZWÓJ FRANCZYZY, MNIEJSZE MARŻE

W ocenie PEX PharmaSequence usieciowienie rynku aptek, które wcześniej przebiegało bardzo dynamicznie, wraz z wejściem w życie nowelizacji Prawa farmaceutycznego zaczęło hamować. Zmiany w prawie mogą jednak przyspieszyć – i tak dynamiczny – rozwój sieci franczyzowych oraz grup zakupowych.

PEX PharmaSequence sprawdziła też, że w tych samych miesiącach, w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego spadły narzuty apteczne; był to kolejny okres ich spadku. Średnio, w badanym okresie, wyniosły one do statystycznego produktu 25,4 proc. – o 2,9 proc. mniej niż rok wcześniej. Kategorią o najwyższej marżowości były produkty sprzedawane bez recepty (prawie 30 proc.). Mniejsze marże były w przypadku produktów na recepty pełnopłatne (25,2 proc.), najniższe – dla leków refundowanych (18,2 proc.). Średni narzut w aptekach sieciowych był wyższy niż w indywidualnych aptekach o 1 proc. Jednocześnie PEX PharmaSequence przypomniała, że na rynku hurtowym marże są niskie, dla leków refundowanych wynoszą 5 proc., a w przypadku pozostałych produktów zależą od wynegocjowanych warunków.

WZROST W GRANICACH INFLACJI CZY WSKUTEK USTAWY?

Na kwestię poziomu cen szczególny nacisk położyła Naczelna Izba Aptekarska w swoim podsumowaniu stu dni Prawa farmaceutycznego po nowelizacji. Powołując się na badanie przeprowadzone przez QuintilesIMS, podała, że wśród pięćdziesięciu najlepiej sprzedających się produktów w aptekach średnia cena opakowania wzrosła jedynie o 2,9 proc. (przy poziomie inflacji 2 proc.) i był to wzrost podobny do tego w ubiegłych latach, a ponadto znacząco niższy niż obserwowany w ostatnich miesiącach wzrost cen żywności: masła o 44 proc., chleba o 11 proc., mleka o 4 proc. czy mięsa o 26 proc. Wzrost cen produktów w aptekach nie ma więc związku ze zmianą Prawa farmaceutycznego – zapewnia NIA.

Odmienne wnioski sformułował Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET. Powołując się na PEX PharmaSequence, poinformował, że w okresie od czerwca do sierpnia tego roku ceny leków OTC wzrosły o 4,1 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Konfederacja Lewiatan opatrzyła tę informację komentarzem, że w powiązaniu ze wzrostem o 6,4 proc. cen leków nierefundowanych wydawanych na receptę, które wraz z lekami OTC stanowią aż 60 proc. leków nabywanych w aptekach, wzrost ten był wysoki, a byłby znacznie wyższy, gdyby nie został zamortyzowany zwiększoną liczbą otwarć aptek w połowie roku, co miało – podobnie jak podwyżki – związek z nowelizacją Prawa farmaceutycznego. Konfederacja zasugerowała, że z czasem jednak ten czynnik amortyzujący osłabnie, a wtedy pojawią się lub umocnią, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, lokalne monopole, które wezmą w posiadanie lokalne rynki i będą z nich czerpać pełnymi garściami.

Szacuje się, że aż 1500 aptek działa wbrew limitowym ograniczeniom.

OSTROŻNIE Z INTERPRETACJAMI

Dr Jarosław Frąckowiak, wiceprezes zarządu PEX PharmaSequence, pozyskane przez tę firmę dane z rynku opatrzył jednak jeszcze innym komentarzem. – Rzeczywiście, średnia cena przeciętnego opakowania leku OTC wzrosła w okresie od czerwca do sierpnia 2017 roku w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 4,1 proc., ale jeżeli porównamy dłuższe okresy, chociażby pierwszych ośmiu miesięcy tego i ubiegłego roku, to okazuje się, że analogiczny do opisanego wzrost ceny średniego opakowania był wyższy, bo wyniósł 4,7 proc. – zauważa. – Średnie ceny leków OTC rosną od kilku lat, zwiększenia dynamiki wzrostu ich cen nie da się więc wprost zinterpretować jako „wpływ AdA”. Liczby nie kłamią, ale interpretacje mogą, chociaż nie muszą, być błędne. By były bardziej rzetelne, trzeba przede wszystkim czasu. Tymczasem od wprowadzenia „apteki dla aptekarza” minęło go niewiele. Zbyt mało, by można było chociażby stwierdzić, że pojawił się nowy trend i rozpoznać dokładnie, jakie były przyczyny zmian cen na rynku. Można tylko stawiać hipotezy, a ich weryfikacja – w przypadku wpływu „apteki dla aptekarza” – powinna polegać na przeprowadzeniu poszerzonych analiz, łączniez badaniami farmaceutów i właścicieli aptek oraz sieci aptecznych, których należałoby spytać, czy świadomie podjęli decyzję o podniesieniu cen. Może takie badania już były albo są prowadzone, ale nie znam ich wyników ani użytej metodologii. A metodologia jest szalenie istotna, nawet w przypadku analizy danych zbieranych z aptek. Zupełnie czymś innym jest bowiem analiza zmian cen najpopularniejszych leków OTC i analiza zmian cen dla wszystkich leków OTC, czyli badania przeciętnej ceny. I wyniki takich analiz mogą się nawet znacząco różnić, co nie oznacza, że są sprzeczne. Najpopularniejsze leki OTC to także te, w przypadku których czyni się najwięcej wysiłku, by ich ceny były optymalne, a więc konkurencyjne, rentowne i tak dalej, zatem ta grupa produktów może zachowywać się trochę inaczej niż pozostałe. W sytuacjach takich jak analiza wpływu kontrowersyjnej regulacji prawnej liczby są więc bardzo ważne, ale równie ważnym wydaje się omówienie przyjętej metody analizy i jej ograniczeń w wyjaśnianiu potencjalnych związków przyczynowo- -skutkowych. A w przypadku analizy cen leków OTC tuż po wprowadzeniu ustawy jednym z ograniczeń jest niewielka liczba danych. Na bardziej dokładne zbadanie jej wpływu na rynek potrzeb nie tygodni, ale miesięcy.

Jarosław Frąckowiak dodaje jeszcze, że nie można dziś przewidzieć, czy w związku z nowelizacją Prawa farmaceutycznego ceny w aptekach w dłuższym czasie wzrosną czy spadną. – Tam, gdzie jest mało aptek i gdzie te apteki koegzystują, a nie konkurują, rzeczywiście może, choć wcale nie musi, dojść do wzrostu cen w efekcie zmiany przepisów – podkreśla. – Jednak w dużych miastach, w których liczba aptek stale rośnie, takie obawy są raczej nieuzasadnione. Fakt, w sierpniu liczba aptek spadła o siedem w skal kraju, ale we wrześniu znów wzrosła, nie dzieje się więc nic wielkiego, nic takiego, czego nie było wcześniej. Przy wielu ulicach dużych miast nadal jest po kilka aptek, a nowe nie otwierają się w ich pobliżu nie dlatego, że weszła „apteka dla aptekarza”, ale dlatego, że chyba nie miałyby już nawet gdzie się otworzyć.

NADAL BĘDĄ POWSTAWAĆ

Apteki, co do tego nie ma wątpliwości też NIA, nadal będą otwierane. Według Izby może ich przybyć jeszcze kilkaset, najpewniej 300-400. Izba przeprowadziła ten szacunek na podstawie liczby wniosków o zezwolenie na prowadzenie aptek złożonych tuż przed wejściem w życie nowelizacji Prawa farmaceutycznego. – Od stycznia do czerwca tego roku złożono 1053 takie wnioski, w czerwcu – aż 507. Już po zmianie przepisów otwarto kilkadziesiąt aptek, proces uruchomienia innych trwa, bo wiąże się z wysokimi kosztami i koniecznością zastosowania wielu administracyjnych procedur. W przypadku części wniosków postępowanie zostało zawieszone. Kilkaset kolejnych wniosków powinno zostać odrzuconych nie z powodu nowelizacji przepisów, ale z powodu niespełnienia wymogów – wiemy, że nie zostały one wsparte opiniami sanepidu lub że opinie nadzoru sanitarnego o lokalach, w których miałyby być otwarte apteki, były negatywne. Mitem jest więc zarzut, że rynek został zabetonowany, bo nie ma możliwości otwarcia nowej apteki. W Polsce, jak ustaliliśmy, jest wciąż około ośmiuset atrakcyjnych miejsc wskazywanych przez DataWise, firmę specjalizującą się w wyszukiwaniu lokalizacji, w których mogą powstać nowe apteki – mówi Marek Tomków, wiceprezes NIA.

ZABETONOWANY, PRZEREGULOWANY, RESTRYKCYJNY

Przeciwnicy nowelizacji są odmiennego zdania. W ich opinii rynek został zabetonowany, bo wprowadzono najbardziej przeregulowany i restrykcyjny jego model. Zwiastują w związku z tym zarówno spadek liczby aptek, jak i – wspominany już – wzrost cen leków. Jednocześnie są przekonani, że nowelizacja nie przyniosła żadnego ze spodziewanych rezultatów. Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, stwierdził wręcz, że dzisiejszy polski rynek apteczny to twór niespotykany nigdzie w rozwiniętym świecie. Dodawał, że systemy zamknięte są drogie dla płatnika publicznego i prywatnego, bo tworzą pozbawione ryzyka środowiska biznesowe dla właścicieli aptek, którymi są z reguły w tych systemach członkowie korporacji aptekarskiej. W efekcie znikają jakiekolwiek mechanizmy konkurencyjne, co przekłada się szybko na wzrost cen i spadek dostępności leków. Wtórował mu Marcin Nowacki, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, który powtarzając opinię o zabetonowaniu rynku, podkreślał, że w konsekwencji zmian prawnych właściciele aptek modlą się o to, by ich nie stracić z własnej winy lub przyczyn losowych, jak to miało miejsce w Poznaniu, gdzie urząd będący właścicielem lokalu, wypowiedział umowę najmu farmaceutce.

WIELE D ZIEJE SIĘ NIEZALEŻNIE OD NOWELIZACJI

Jak uważa Jarosław Frąckowiak, wiceprezes zarządu PEX PharmaSequence, za wcześnie jest, by formułować ostateczne oceny wpływu nowelizacji Prawa farmaceutycznego na rynek apteczny w Polsce. Wiele zjawisk na nim zachodzi bowiem zupełnie niezależnie od tej ustawy. Dotyczy to między innymi zamykania aptek wskutek prawomocnych wyroków sądowych zapadających w sprawach o przekroczenie limitu liczby aptek. W ostatnich miesiącach zapadło wiele takich wyroków, a kolejne sprawy staną niebawem na wokandzie. Jeśli zakończą się podobnym wyrokiem, liczba zamykanych placówek zdecydowanie wzrośnie. Szacuje się, że aż 1500 aptek działa wbrew limitowym ograniczeniom.

W związku z przywoływaną przez PharmaNET historią z Poznania. Informacja o tym, że likwidacja apteki Galenica, była pokłosiem nowelizacji Prawa farmaceutycznego, zaskoczyła nawet jej właścicielkę, która po kolejnych doniesieniach prasowych na ten temat wydała specjalne oświadczenie. Napisała w nim, że jej sytuacja jest instrumentalnie wykorzystywana przez przeciwników ustawy, choć decyzja o zamknięciu apteki zapadła już w minionym roku, a więc przed uchwaleniem nowelizacji Prawa farmaceutycznego, i należała do Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu, w związku z planowaną przebudową budynku. – Nie życzę sobie – dodała Elżbieta Taterczyńska – aby wykorzystywano mój przypadek do manipulowania opinią publiczną.

Autorka: Małgorzata Grosman

Udostępnij

Suplementy diety. Nowelizacja uporządkuje reklamy?

Opracowany niedawno przez producentów suplementów diety Kodeks Dobrych Praktyk Reklamy Suplementów Diety budzi niedosyt. Może go wesprzeć zdecydowanie bardziej rygorystyczna nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, która wprowadza m.in. zakaz stosowania marek parasolowych i potężne, bo nawet 20-milionowe kary za nieprzestrzeganie przepisów.