Ufają nam i co dalej?

Ufają nam i co dalej?

Opublikowany

W rankingu zawodów zaufania publicznego w Polsce jesteśmy na podium, mamy brąz po pielęgniarkach i strażakach. Wyprzedzamy duchownych, policjantów i przedszkolanki. Za nami żołnierze i lekarze. Pod koniec listy sędziowie.

Poproszę o lek przeciwbólowy, ten, co to był do niedawna na receptę”. „Pani Krystyno, nie powinna Pani tego brać, ma Pani wrzody żołądka!”. „O dobrze, że mi Pan Magister przypomniał, to poproszę o dwa opakowania”. I to by było na tyle w kwestii budowania autorytetu farmaceuty – pomyślałem. A w rankingu zawodów zaufania publicznego jesteśmy na podium. W zestawieniach światowych wyprzedzają nas tylko pielęgniarki. W Polsce mamy brąz po pielęgniarkach i strażakach. Wyprzedzamy duchownych, policjantów i przedszkolanki. Za nami żołnierze i lekarze. Pod koniec listy sędziowie. Żadnego adwokata, dla pełnej jasności. Poziom zaufania, jakim obdarzają nas Polacy, zbliżony do wyników Obamy i Kamila Stocha. Nawiasem mówiąc, uważam, że Kamil Stoch byłby lepszym prezydentem USA niż ten obecny.

KIEDYŚ BYŁO INACZEJ

W praktyce z budowaniem autorytetu bywa różnie. Czasami wygląda to tak: „Po ile macie X?”. „Po 119,00”. „Drogo, w tej aptece za rogiem mają po 99,00”. „To dlaczego Pani tam nie kupiła?”. „Bo nie mają”. „No to trzeba było od razu mówić, że chodzi o ten, którego nie mają. U nas ten, którego nie mamy, jest po 19,90”. „Naprawdę? Po 19,90?! Rewelacyjna cena, a ja myślałam, że ta wasza apteka jest droga, szkoda tylko, że nie macie”. „Ja również żałuję, droga Pani, zapewniam jednak, że jeśli chodzi o leki brakujące, to jesteśmy najtańszą apteką w mieście”. I autorytet zbudowany. Kiedyś było inaczej. Farmaceutka w wykrochmalonym fartuchu, zapach ziół, recepta robiona na zamówienie. Trzeba było się napracować na szacunek. Krople zrobić, maść ukręcić, ciężka praca. Jak pacjent dostawał buteleczkę, a na niej znaczek trupiej czaszki, od razu wiedział, że farmaceucie trzeba ufać.

W CZYM PRZESZKADZA ZAKAZ REKLAMY APTEK?

Dzisiaj czytam, że farmaceuta nie może budować swojego wizerunku, bo jest zakaz reklamy aptek. I to oczywiście piszą prawnicy, którzy o ranking zawodów zaufania publicznego nawet się nie otarli. Zastanawiam się, w czym zakaz reklamy przeszkadza. W doradzaniu pacjentowi? W sprawdzeniu dawkowania? W leczeniu prostych schorzeń? Czy jak apteka nie ma banneru „Najtańsza apteka w mieście” albo nie ma „leków za grosz”, to autorytet aptekarza cierpi? Prawnicy piszą, że apteki nie mogą realizować Karty Dużej Rodziny. Znając życie, gdyby wpisać w ustawę wyjątek, ci sami prawnicy udowadnialiby, że stary kawaler posiadający akwarium powinien być objęty programem, bo rybki to jego najbliższa, liczna, rodzina. Podobnie jak udowadniali przed sądem, iż zakaz reklamy przeszkadza w sprawowaniu opieki farmaceutycznej. W tym programie, o który walczyli, pewnie tak, ponieważ patelnie rzadko kiedy wpisują się w ideę opieki farmaceutycznej.

PRZYKŁAD Z WIELKIEJ BRYTANII

Kiedy w tym samym czasie czytam, że odpowiednik naszego NFZ w Wielkiej Brytanii prowadzi ogromną kampanię skierowaną do pacjentów, aby swoje pierwsze kroki zawsze kierowali do aptek, nie wierzę własnym oczom. Stawia się farmaceutów na pierwszej linii jeszcze przed lekarzem. I ma to zresztą bardzo logiczne uzasadnienie. Łatwy dostęp, szybka porada, niższe koszty. Na stu sześćdziesięciu farmaceutów i techników w domach pomocy społecznej przeznaczone zostanie dwadzieścia milionów funtów. Tam się opłaca. A u nas zapłata za dyżur jest niewyobrażalna, bo to przecież misja.

MAMY WIELE DO ZROBIENIA

Wielka Brytania ma ponad 46 tysięcy farmaceutów i 12 tysięcy aptek. U nas w aptekach pracuje o połowę mniej farmaceutów, ale za to mamy 15 tysięcy aptek. No cóż, ilość nie zawsze idzie w parze z jakością. To, co widzimy w innych krajach, pokazuje, jak wiele jeszcze mamy do zrobienia. Ale jak zawsze najtrudniej jest zacząć. To już mamy za sobą. Budowanie szacunku i autorytetu nie jest wbrew pozorom tak łatwe, jak napisałem wcześniej. Ale wysoka pozycja w rankingach zobowiązuje. Pani Krystynie wyjaśniłem, że lek może jej zaszkodzić. Zrozumiała. Misja wykonana.
Autor: Marek Tomków

Udostępnij

Pora na system

Wielkimi krokami zbliża się kolejny termin, w którym ma ruszyć ZSMOPL, czyli Zintegrowany System Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi. A to oznacza, że nadszedł moment, w którym podmioty, na które nałożony został obowiązek raportowania obrotu produktami leczniczymi, muszą zacząć przygotowania do jego wypełniania. Dotyczy to, oczywiście, aptek.